Matterhorn_relacja - Wojciech Gaszka - strona prywatna

Project1
  • banner_flash4
  • banner_flash1
  • wowslider
  • banner_flash3
cssslider by WOWSlider.com v8.6
Idź do spisu treści

Menu główne

Matterhorn_relacja

TEMATY

Matterhorn 03-06.10.2016

 
 
 
 


Dzień 1

...do miejscowości Cervinia-Brueil we Włoszech przyjeżdżamy koło godz. 15.00. Nie mieliśmy na ten dzień żadnych planów prócz zwiedzania okolicy. Zresztą po podróży wypada odpocząć...bo następnego dnia już planujemy przeszło 1800m przewyższenia.
Cervinia-Breuli to ośrodek narciarski leżący w północno-zachodniej części Włoszech na wysokości 2006m wciśnięty głęboko w góry..
Oczywiście pięknie prezentuje się z samego już centrum miejscowości najwyższy w tej okolicy czterotysięcznik - Matterhorn. Robi na Nas niesamowite wrażenie. Pomimo, że nie jest to znany wszystkim widok tej piramidy, jej ogromczuć zachwyca.
Tak więc, zwiedzamy okolicę, wciskamy sie w wąskie uliczki, aby czasem niczego nie przeoczyć. Jesteśmy zaskoczeni totalną pustką. Byliśmy świadomi, że to już dawno po sezonie, ale takiej "ciszy" się nie spodziewaliśmy. "Ciszy" bo Cervinia w tym czasie to jeden wielki plac budowy - budują się hotele, ulice, kanalizacja itp..

 
 
 
 
 


Dzień 2
Poranek wita Nas słońcem i przymrozkiem. Nie spieszy się Nam zbytnio. W planie dotarcie do schronu Carrel w grani Liongrat na 3835m.
Wyruszamy o godz. 09.00. Podążamy w górę ścieżką oznakowaną jako droga nr 13. Po 2 godz. pojawiamy się przy schronisku Abruzzi znajdujące się na wysokości 2885m. Oczywiście jest zamknięte. Niestety nie znajdujemy z ciekawości winter room'u. Teraz wyraźną ścieżką w kierunku żebra i nim w górę na grań. Podejście jest długie jednak dopiero w okolicach grani pojawia się śnieg. Parę set metrów przed Nami dwójka wspinaczy podążających również do Naszego celu. Od przełęczy zaczyna się już prawdziwe wspinanie. Poręczówki założone na pionowych ścianach mają ułatwić wspin. Z dość ciężkimi plecakami nie jest to, jakby się wydawało, nie takie łatwe. Ściany są pionowe a miejsca na nogi niewiele. Więc ktoś ze słabymi rękami może się nieźle zmęczyć. Po pokonaniu poręczówek dochodzimy w końcu do schronu. Jest godz. 16.00. Czyli czas całkiem przyzwoity bo opis zakłada 6 godz. W schronie wspomniana już dwójka jak się okazuje Francuzów oraz kolejna dwójka: przewodnik z klientem. Po czasie z Matta schodzi kolejna para również francuska. Czyli dodając jest Nas w schronie 8 sztuk.
Odpoczywamy...pojawiają się delikatne bóle głowy...pewnie z wrażenia ;-). Nie aklimatyzujemy się. Po wcześniejszych czterotysięcznikach definiujemy że dobrze znosimy wysokość. Jutro atak! Planowana pobudka o 5.00.

 
 
 
 
 


Dzień 3
O 4.30 słyszymy wyjście przewodnika z klientem. Już ich nie spotykamy. Kolejna dwójka rezygnuje... W nocy było zimno. Na szczęście duża ilośc kocy sprawiła, że spało się całkiem przyjemnie.
My wstajemy dopiero o 5.00. Wychodzimy godzinę później. Całą drogę idziemy sami. Żadnych ludzi przed ani za Nami. Jest wybornie :-). Nie mamy trudności w znajdowaniu drogi. Poruszamy się dość wolno i rozważnie. Nikt Nas przecież nie goni. Jest cel jest pogoda, więc nie spieszy Nam się. Na Piku Tyndali jesteśmy gdzieś o 12.30. Poręczówki dają Nam w kość. Na szczycie Matterhorna jesteśmy o godz. 14.55. Żywej duszy.... tylko My. Jest przecudnie. Zdaliśmy sobie sprawę już wcześniej, że będziemy sporo czasu schodzić po ciemku, ale znamy drogę więc jest ok. Wejście zajęło Nam 9 godz. Zejście 8 godz. W schronie jesteśmy o 23.00. Jesteśmy sami. To był piękny dzień! Wszystko zgodnie z zakładanym planem. Żadnych jak na razie niespodzianek.

 
 
 
 
 
 
 
 
 


Dzień 4
Czwarty dzień od Naszego przyjazdu to zejście do Cervinii. Po drodze spotykamy tylko jedną osobę, która mozolnie z ogromnym plecakiem podąża w górę. Zastanawiamy się jak sobie poradzi na pionowych ścianach przed Carrelem....ale to już nie Nasz problem. Na dole jesteśmy o godz. 14.30. Odpoczyne, posiłek i powrót do kraju.
Przez cały czas od Naszego przyjazdu do wyjazdu panowała piękna słoneczna pogoda, ani jednej chmurki na niebie, czyli jak zwykle trafiliśmy w sam środeczek okna pogodowego.

Koszty pobytu to jedynie posiłek we włoskiej knajpce oraz opłata pobrana przez przewodnika w schronie 2x po 15 euro.
Parking dla samochodów był bezpłatny.


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego