Lagginhorn_Weissmies_relacja - Wojciech Gaszka - strona prywatna

Project1
  • banner_flash4
  • banner_flash1
  • wowslider
  • banner_flash3
cssslider by WOWSlider.com v8.6
Idź do spisu treści

Menu główne

Lagginhorn_Weissmies_relacja

TEMATY

Lagginhorn & Weissmies 28-01.07.2015

 
 
 
 

Do Saas Grund - miejscowość znajdującą sie na wysokości 1560m n.p.m. przyjeżdżamy na godzinę 9-tą. Po zaparkowaniu samochodu na parkingu przy kolejce i przepakowaniu plecaków, o 10-tej wjeżdżamy gondolą na Kreusboden - wysokość 2397m. Cena biletu w obie strony to 25 CHF. Po ok. 20 minutach jesteśmy już o przeszło 800m wyżej. Rozpoczynamy 1 godzinne podejście do schroniska Weissmieshutte (2780m), w którym mamy zarezerwoway nocleg. Po posiłku dla rozruszania się idziemy na Hohssas na wysokość 3100m. Jest to 1 godzinna wycieczka nie stromym terenem, z której korzysta wiele turystów jako trekking. Na Hohssas - górna końcowa stacja kolejki, rozdzielająca się w Kreuzboden, taras widokowy i restauracja. Znajduje się tutaj również budynek, w którym można przenocować, ale za o wiele większe pieniądze, aniżeli w schronisku. Rozpościera się z stąd niesamowity widok w kierunku zachodnim na kilka czterotysięczników z Dom'em na czele. Idealnie widać drogę na Nasze cele czyli Weissmies (4023m) i w dalszej odległości na Lagginhorn (4010m). Po pikniku późnym popołudniem schodzimy nieco inną trasą z powrotem do schroniska. Tak mija dzień pierwszy. Idziemy wcześnie spać gdyz jutro czeka Nas pierwszy atak.

 
 
 
 
 
 

Wstajemy o 4.00. Wyjście o 5-tej, zaczyna świtać. Na Lagginhorn wybieramy nieco inną trasę  - zachodnią grań. Ku Naszemu zdziwieniu jest łatwa. Początkowo łagodnie, później coraz wyżej i stromiej. Jest stosunkowo ciepło, choć wiatr daje o sobie już znać. U góry będzie się działo - myślę sobie. Po 5 godzinach nie trudnej wspinaczki o 10.00 jesteśmy przy metroweym krzyżu wierzchołkowym. Szczyt nie jest duży, pomieści parę osób. Czuć ekspozycję :). Wieje jak diabli. 10 minut, foty i schodzimy bo zimno. Zejście początkowo tą samą drogą, później gdzieś w połowie grani w lewo w dół - to droga normalna na szczyt. Spokojne zejście zajmuje Nam 4,5 godz. więc przy schronisku jesteśmy na porę obiadową ok. 14.30. Wychodzi, że to pół-dniowa wycieczka. Mamy więc sporo czasu na regenerowanie sił na kolejny atak dnia następnego, na leżaczkach w towarzystwie pasących się dużej gromadki kozłów alpejskich, które często podchodzą do Nas na odległość 2 metrów. Dziś również szybciej do łóżka. Jutro jeszcze wcześniejsza pobudka.

 
 
 
 
 
 

Dzień trzeci. Wstajemy o 3.30. Wyjście o 4.30. Udajemy się w ciemnościach do znanego Nam już miejsca Hohssas. Po godzinie podejścia, z Hohssas schodzimy na lodowiec. Świta. Ubieramy szpej i w górę. Wybieramy według wcześniejszego planu, drogę normalną. Po ominięciu szczelin, pomiędzy serakami i mostem śnieżnym wchodzimy na grań - wypłaszczenie terenu. Skręcamy teraz na wschód i wciąż pnąc się o 10.10 zdobywamy Weissmies. Ten wierzchołek jest bardzo szeroki. Można by rozbić sporo namiotów. Widoki super bo i pogoda super od początku Naszego pobytu.

 
 
 
 
 
 

Na szczycie jesteśmy 30 minut. Jest ciepło, wieje lekki wiaterek. Schodzimy tą samą drogą. Po drodze mijamy jeszcze sporo ludzi podchodzący w górę. Trzeba uważać na seraki bo w takiej temperaturze (bardzo wysoka jak na ten okres i tą wysokość) istnieje niebezpieczeństwo oberwania czego skutki mieliśmy okazję zobaczyć podczas podejścia. Na Hohssas jesteśmy o 13.30. Tu robimy sobie przerwę. Mamy dużo czasu, więc czas na relaks i opalanie się. W schronisku jesteśmy ok. 16-tej.

 
 
 
 
 
 
 
 

Kolejnego dnia planowany powrót. Wyjście ze schroniska o 9.00 i zjazd kolejką na parking. Wyjeżdżamy z Saas Grund koło 11.00

Szczyty i cały rejon bardzo polecane dla rozpoczynających przygodę alpejską z czterotysięcznikami, oczywiście mając na myśli drogi normalne (PD-, PD).

Przy ładnej pogodzie naprawdę trudno się zgubić a trasę widzimy jak na dłoni.

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego